Rosa Luxemburg Stiftung » Deutsch

Wybierz język »

  • Polski
  • English
  • Deutsch
Róża Luksemburg

Społeczeństwo

Polityka energetyczna z punktu widzenia społeczeństw

Społeczeństwo, 20 maj 2015

Polityka energetyczna powinna odnajdywać równowagę między aspektami ekonomicznymi, ekologicznymi i społecznymi. To jeden z generalnych wniosków płynących z międzynarodowej konferencji „Polityka energetyczna z punktu widzenia społeczeństw”.
Zorganizował ją Związek Zawodowy Górników w Polsce i Fundacja im. Róży Luksemburg 24-25 września w położonej 120 metrów pod ziemią komorze Drozdowice, znajdującej się na terenie zabytkowej, wpisanej na listę światowego dziedzictwa UNESCO kopalni soli w Wieliczce.

Otwierając konferencję, dr Joanna Gwiazdecka, dyrektor warszawskiego biura Fundacji im. Róży Luksemburg, i Dariusz Potyrała, przewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce, zwrócili uwagę na znaczenie analizy problemów związanych z energią z perspektywy społecznej. Gość konferencji – Sylvain Lefebvre, zastępca sekretarza generalnego Europejskiego Związku Zawodowego IndustrialAll, reprezentującego pracowników wielu branż, przypomniał, że Europa od 2008 r. przeżywa kryzys, zlikwidowano kilka milionów miejsc pracy w przemyśle. – Ci, którzy tracą pracę, często nie mają pieniędzy na opłacenie rachunków za energię. Tylko w Hiszpanii ten problem dotyczy miliona rodzin.

Po 2000 r. Unia Europejska postanowiła wdrożyć bardzo ambitną politykę klimatyczną, stawiając na pierwszym miejscu ekologię. Kosztowne programy ograniczania emisji dwutlenku węgla odbiły się na cenie energii dla użytkowników indywidualnych i przemysłu, który z tego powodu staje się coraz mniej konkurencyjny wobec państw niedbających o czystą energię. Produkcja przenoszona jest z UE do nich, co także uderza w skuteczność polityki klimatycznej Unii odpowiadającej jedynie za emisję 11 proc. światowej emisji dwutlenku węgla – jej mieszkańcy kupują tanie towary, do produkcji których została wykorzystana „brudna” energia. W ostatnich kilku latach UE zwróciła uwagę na konieczność rozwoju przemysłu, pojawił się termin reindustrializacji, oznaczający chęć przywrócenia równowagi między celami polityki klimatycznej a polityki gospodarczej związanej z tworzeniem nowych miejsc pracy. Sylvain Lefebvre ma nadzieję, że w czasie przyszłorocznego światowego szczytu klimatycznego w Paryżu dojdzie do szerokiego porozumienia o ograniczeniu emisji, co wpłynie nie tylko na poprawę środowiska naturalnego, lecz również na spłaszczenie dysproporcji między ceną energii w UE i innych częściach globu.

Zdaniem Franciszka Bobrowskiego, wiceprzewodniczącego Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, pakiet klimatyczny UE uwzględniał dotąd interesy państw najbogatszych i był niekorzystny dla krajów biedniejszych, których energetyka jest oparta na paliwach stałych i których nie stać na szybką rezygnację z niej na rzecz energii ze źródeł odnawialnych. – W Polsce wiatr nie wieje codziennie, a słońce codziennie nie świeci, instalacje wiatrowe i solarne trzeba dublować tradycyjnymi elektrowniami, co bardzo podraża koszty energii. Polska dokonała w ostatnich latach wielkiego wysiłku na rzecz zmniejszenia emisji dwutlenku węgla, ale zmuszanie kraju do realizacji kolejnych redukcji, może się okazać fatalne w skutkach dla przemysłu i miejsc pracy.  

Dariusz Potyrała, przewodniczący ZZG, Krzysztof Mariankowski, przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Górnictwa Węgla Brunatnego, oraz Dariusz Matuszewski, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, w swoich prezentacjach omówili zasoby surowców energetycznych w Polsce. Ok. 90 proc. energii w Polsce pochodzi z węgla kamiennego i brunatnego – jest ona znacznie tańsza niż energia z gazu i ropy naftowej.  Udokumentowane złoża węgla kamiennego w Polsce wynoszą 48 mld ton, można je eksploatować przez co najmniej 40 lat. W 2013 r. wydobyto 76 mln ton węgla kamiennego (w szczytowym okresie lat 70. rocznir wydobywano ok. 200 mln ton),  górnictwo węgla kamiennego zatrudnia 140 tys. osób, a 300 tys. – firmy pracujące na rzecz górnictwa. Dlatego, jak podkreślał Dariusz Potyrała, wszelkie wahania związane z węglem i górnictwem mają nie tylko skutki ekonomiczne, ale także społeczne:
likwidacji kopalń nie towarzyszy tworzenie miejsc pracy w innych sektorach, na osiedlach wokół zlikwidowanych kopalń zamiera życie gospodarcze, rozwijają się zjawiska patologiczne.

Górnictwo węgla brunatnego jest w korzystniejszej sytuacji, bo obok kopalni znajdują się elektrownie odbierające wydobyty surowiec. W ub.r. wydobyto w Polsce 66 mln ton węgla brunatnego (w najlepszych latach 80. wydobywano rocznie 73 mln ton). Energia z węgla brunatnego jest najtańsza, Polska ma bogate złoża tego surowca i nowoczesne technologie jego eksploatacji, jednak ze względu na skutki ekologiczne wydobycia, perspektywy budowy nowych kopalń są niejasne.

Wydobycie gazu i ropy w Polsce nie zaspokaja krajowych potrzeb – od tych surowców, w przeciwieństwie do węgla, Polska jest uzależniona od importu. Omijający Polskę Gazociąg Północny i wojna na Ukrainie zmniejszają pewność tych dostaw. Węgiel jest głównym gwarantem bezpieczeństwa energetycznego Polski. Tego bezpieczeństwa nie mają państwa bałtyckie uzależnione energetycznie od Rosji – podkreślał  Liutauras Stoškus  z litewskiego Centrum na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju.


Społeczne spojrzenie na energetykę wzbogacił udział w konferencji przedstawicieli z innych państw i kontynentów.  W 2002 r. zaledwie 7 proc. Ugandyjczyków miało dostęp do energii elektrycznej. Władze tego kraju nie miały środków pozwalających na rozwój energetyki, przyjęły więc strategię, zgodnie z którą państwo dopuściło do energetyki przedsiębiorców prywatnych i inwestorów zagranicznych. Władze Ugandy sądziły, że w ten sposób uda się zrealizować plan elektryfikacji terenów wiejskich. – W tej chwili energetykę Ugandy kontroluje sektor prywatny, ale on jest zainteresowany zyskiem, a nie energią dla mieszkańców, którzy nie są w stanie za nią zapłacić -  tłumaczył Dickens Kamugisha, dyrektor Afrykańskiego Instytutu Zarządzania Energią z Ugandy. Obecnie dostęp do energii elektrycznej w tym 38-milionowym kraju ma zaledwie kilkanaście procent mieszkańców. Ubodzy najbardziej szkodzą środowisku – karczują lasy, by pozyskać drewno na opał. - Konieczna jest równowaga między celami ekonomicznymi a społecznymi, sektor energetyczny powinien przynosić korzyści nie tylko koncernom, lecz także ludziom – przekonywał Dickens Kamugisha.

W Republice Południowej Afryki 93 proc. energii pochodzi z węgla kamiennego. W społeczeństwie wielkich nierówności społecznych, które wciąż mają także wymiar rasowy, sprawy ekologii odchodzą na dalszy plan. Górnicy zgadzają się na zagrażające życiu warunki pracy, wydobywany przez nich najlepszy węgiel kierowany jest na eksport, zaś gorszy do przestarzałych krajowych elektrowni. Johannesburg jest zanieczyszczony niemal tak samo jak Pekin. – Nie możemy dalej iść w tym kierunku, nie możemy naśladować Chin – podkreślił Tristen Taylor,  koordynator projektów Earthlife Africa w Johannesburgu. – W tej chwili w Afryce mieszka 1,1 mld osób, pod koniec stulecia ta liczba wzrośnie czterokrotnie. Jeśli będziemy stawiać wyłącznie na węgiel, „ugotujemy” cały świat, musimy postawić na energię odnawialną.  

Chiny co roku wydobywają 3,6 mln ton węgla, ten surowiec pozostanie najważniejszym źródłem energii w najbliższych 20 latach. Chiny w pierwszej kolejności postawiły na rozwój gospodarczy, nie troszcząc się o ekologię. To jednak się mści, bo zanieczyszczenie środowiska spowodowało znaczny wzrost zachorowań  - m.in. na najdroższe w leczeniu choroby nowotworowe.  Chiny zaczęły rozwijać energetykę z odnawialnych źródeł energii, inwestują w nią kilka razy więcej niż Niemcy. – W 2020 r. 15 proc. wytwarzanej w Chinach energii będzie pochodziło z OZE, w 2030 udział OZE zwiększy się do 27 proc., zaś w 2050 do 50 proc. - poinformował Fuqiang Yang, doradca Rady Bezpieczeństwa Zasobów Naturalnych – Program Chiński.

O tym, że energia odnawialna może łączyć się z „nieekologicznymi” stosunkami społecznymi, dowodził Benito Canales z meksykańskiego Centrum Praw Człowieka. Zagraniczne koncerny stawiają na wybrzeżu tysiące wiatraków, uniemożliwiając prowadzenie połowów przez miejscową ludność, dla której było to od wieków podstawowe źródło utrzymania. – Koncerny nie liczą się z interesami mieszkańców – mówił Benito Canales. Wtórował mu Emilio Rodriguez z Meksykańskiego Sojuszu Antyfrackingowego, występującego przeciwko eksploatacji złóż z łupków, która pozbawia Meksykanów (przede wszystkim ludność indiańską) prawa do ziemi i wody. Sprzyja temu przyjęta przez władze Meksyku w 2013 r. tzw. reforma energetyczna. Dzięki niej zagraniczne, głównie amerykańskie, koncerny czerpią zyski z wydobycia meksykańskich bogactw, nie licząc się ze skutkami społecznymi. – Meksykanie wyganiani są z własnej ziemi, ogranicza się ich prawo dostępu do wody, a to przecież fundamentalne prawo człowieka. Bogactwa nie mogą służyć jedynie bogatej mniejszości - podkreślał Benito Canales. Na problem sprawiedliwości społecznej w dostępie do energii zwróciła uwagę Carmit Lubanov, dyrektorka Stowarzyszenia Sprawiedliwości Środowiskowej w Izraelu. Jej zdaniem zużycie energii przez różne grupy społeczne ilustruje poziom nierówności.

- Za podwyżki energii najwięcej płacą biedni – mówił Ralf Henrichs z Platformy Ekologicznej Die Linke z Północnej Nadrenii Westfalii. W Niemczech wzrost cen energii spowodowany jest rozwojem energetyki odnawialnej. Aby chronić program rozwoju OZE, a zarazem interesy uboższej części społeczeństwa, Die Linke przedstawiła projekt energetycznych dotacji dla najbiedniejszych.

Krzysztof Pilawski, współpracownik Fundacji im. Róży Luksemburg

Najnowsze w dziale

Naród ponad klasami
Społeczeństwo, 20 maj 2015
Transformacja lewicy
Społeczeństwo, 20 maj 2015
Lewica i wojna
Społeczeństwo, 20 maj 2015
Uczestnik i badacz historii
Społeczeństwo, 20 maj 2015
Władza i opozycja
Społeczeństwo, 29 październik 2014